weekendowo

Niedziela, 17 sierpnia 2014 r.Komentarze (1)

 Coś zaczęło się dziać 20 kilometrów przed Warszawą. Na wysokości obwodnicy Radzymina samochód zaczął tracić moc, a potężny trzylitrowy silnik wysyłał jasny sygnał: sorry stary, ale dzisiaj nie dam rady. Zwolniłem i nie przekraczając 60km/h dojechałem do domu. Padła sprężarka i Land Cruiser zmienił się w ponad dwutonowy kawał problemu, który prawdopodobnie nie dojedzie o własnych siłach do serwisu. Było to smutne zakończenie fajnego wyjazdu do Białegostoku, podczas którego znów mogłem usiąść na trybunie prasowej, włączyć...



czytaj całość

Przyjdźcie dzisiaj na (L)

Sobota, 09 sierpnia 2014 r.Komentarze (2)

 „Ni Chuja!” - rozległo się po dość eleganckim w sklepie z torbami i plecakami, do którego trafiłem dzisiaj rano. Wszyscy podnieśli głowy i ze zdziwieniem wypatrywali chama, który tak wulgarnie zakłócił sobotni poranek. „Ni-chu-ja!!!” - rozległo się jeszcze raz, tym razem z kobiecych ust.  Autorami tych jakże okropnych i budzących odrazę okrzyków okazało się być eleganckie małżeństwo z Japonii. Nie wiem co w ich języku oznacza to sformułowanie, ale chyba coś podobnego co w naszym, bo wyszli niczego...

czytaj całość

zamknięte oczy

Sobota, 02 sierpnia 2014 r.Skomentuj

 Liw to małe miasteczko na Podlasiu, cztery kilometry od Węgrowa. Jeszcze kilkanaście lat temu była to zwykła rolnicza wioska, której jedyną atrakcją był zamek - zbrojownia malowniczo położona nad rzeką Liwiec. Jak grzybów po deszczu przybywało jednak domów. Kilka lat temu Liw uzyskał prawa miejskie (a dokładniej rzecz biorąc - zostały mu przywrócone). Większość piaszczystych dróg pomiędzy chałupami zamieniła się w idealnie gładki asfalt, a wspomniane chałupy w zadbane domy. Zniknęły również (na szczęście) psy...

czytaj całość

Archiwum